Długi, czerwcowy weekend zaowocował piękną sesją brzuszkową. Z Justyną znamy się od wielu lat, tym bardziej mi miło, że to właśnie ja dostałam szansę na uwiecznienie tego cudownego czasu, w którym to Maja rządzi mamusinym brzuszkiem.

Pogoda jak widać nas rozpieściła i słońce rozświetliło piękną mazurską scenerię nad Jeziorem Marksoby.

Okolice Szczytna, Mrągowa,jak z resztą całe Mazury zawsze świetnie sprawdzają się na sesje ślubne, narzeczeńskie czy brzuszkowe. Tak jak w przypadku tej sesji, piękno mazurskiej przyrody bardzo pozytywnie wpływa na atmosferę pracy, zarówno fotografa jak i modelki. Nie przez przypadek funkcjonuje określenie „Mazury Cud Natury”… Tak jak cudem jest stan w którym jest nasza bohaterka… Justyna ze swą folkową duszą i dziewczęcym wdziękiem była bardzo wdzięcznym „obiektem” do fotografowania 😉

Justyna pomimo zmęczenia i wieczornej pory, dzielnie współpracowała i z entuzjazmem poddawała się moim pomysłom. Nie straszne jej było wejście do zimnej wody, co uczyniła z uśmiechem na ustach i urokiem wodnej rusałki. Ale co tam zamoczenie nóg w jeziorze? Justyna urządziła sobie z tataraku przebieralnię i w mgnieniu oka wskakiwała w kolejne piękne suknie ciążowe ani na chwile nie zdejmując z głowy pięknego wianka uplecionego specjalnie na tę sesję.

Piękną Mamę już znacie. Teraz pozostaje nam poczekać na piękną małą kruszynkę Maję. Mam nadzieję, że za jakiś czas będę miała okazję Wam Ją przedstawić 🙂